Baner

Slideshow Image 1 Slideshow Image 2 Slideshow Image 3 slideshow slideshow slideshow slideshow
"Przygoda szuka tylko tych, którzy pozwalają ponieść się jej w bezkresną i niewiadomą dal..." - Karol Waszkiewicz

czwartek, 3 września 2015

Legnica - opuszczony poradziecki szpital.



Legnica jest pierwszym większym miastem na mojej liście. Liście rzeczy do zobaczenia na Dolnym Śląsku. Koła mojego rowerka najpierw kieruję tradycyjnie do centrum, zobaczyć starówkę, zamek, ale tak naprawdę jak magnez przyciąga mnie inny legnicki obiekt. Dawny poradziecki szpital, bo o nim mowa niegdyś wchodził w skład około 1200 różnych budynków zlokalizowanych na terenie miasta. Najokazalsze obiekty użyteczności publicznej były wówczas do wyłącznej dyspozycji Rosjan. Tereny przez nich zajęte, zwane kompleksami były miejscami niedostępnymi dla polskiej ludności, a całość otaczał strzeżony przez uzbrojonych wartowników dwumetrowy mur. Największy kompleks, liczący 39 ha, nazywany potocznie "kwadratem" obejmował najbogatszą i najpiękniejszą dzielnicę miasta - Tarninów.


 Legnicki zamek to jedna z pierwszych murowanych warowni na ziemiach polskich.

Katedra pw. św. Piotra i Pawła.

Na pierwszym planie z prawej XVI-wieczna kamieniczka Pod Przepiórczym Koszem i jej ściana ozdobiona dekoracją sgraffitową.
W tle wieże kościoła pw. św. Jana Chrzciciela.

W centrum informacji turystycznej dostaję od miłej pani, z którą uciąłem sobie dłuższą pogawędkę namiary na wspomniany szpital. Gwoli ścisłości, ów obiekt został wybudowany jeszcze przed II Wojną Światową i był użytkowany jako wojskowy szpital Wermachtu . Już wówczas był to jeden z najnowocześniejszych szpitali  na terenie ówczesnych Niemiec. Dopiero po wojnie w 1948 roku obiekt przejęli Rosjanie.

Kilkanaście minut jazdy od centrum i po krótkich poszukiwaniach stoję przed betonowym, niewysokim ogrodzeniem. Na tyle niewysokim, że ja wysoki, jestem w stanie zobaczyć co jest za nim - a jest właśnie to czego szukałem :-) Dziś co prawda uzbrojonych żołnierzy już nie ma, ale podobno jest ochrona. Tyle, że chronić już nie ma tu za bardzo czego. Po 20 latach nie zostało tu już nic. Rower zostaje w krzakach, a ja idę na rekonesans.

 Główny budynek szpitala jest olbrzymi, choć na zdjęciu może akurat tego nie widać.

Oprócz budynku szpitala są tu też inne jak: kuchnia, kotłownia, sala konferencyjna, nawet basen do którego zresztą jeszcze dziś trafię. 

O skali całego szpitalnego kompleksu najlepiej świadczy to, że posiadał on własną linię kolejową i podobno cztery stacje benzynowe. Powierzchnia jaką zajmował to bagatela 7 hektarów.

Od 1946 r. w Legnicy stale przebywało kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy w tym najwyżsi rangą oficerowie radzieccy. Dowództwo sowieckie nie tolerowało prywatnych kontaktów Rosjan z Polakami, były one nie tylko zabronione, ale i karane. Żołnierzy spoufalonych z Polakami z reguły odsyłano do Związku Radzieckiego. Kadrze oficerskiej stworzono tak dobre warunki materialne i kulturalne we własnych garnizonach, by nie musiała niczego szukać na zewnątrz. W sklepach Rosjanie też mieli praktycznie wszystko. Podobno raz dziennie pociąg przywoził do Legnicy świeżą, radziecką prasę. Nawet z zachodu ściągano tu różne towary. 
Chociaż kontakty i handel wymienny były dla Rosjan zakazane, to - jak wspominają starsi legniczanie, można było z nimi przehandlować wszystko.

 
Jedno z wejść w przeciwieństwie do innych zastałem otwarte.

Tuż za progiem wita mnie radziecka propaganda.

Pod szpitalem ciągną się podziemia, których jednak z braku właściwego przygotowania nadmiernie nie eksplorowałem.  

Główne korytarze są przerażająco długie. Praktycznie nie widać ich końca.

Jak przystało na obiekt tej wielkości, bardzo łatwo się tu zagubić. W orientacji pomaga trochę widok zza okien oraz...

...znaki szczególne jak np: sala z charakterystycznie, do połowy usuniętą nie wiadomo po co (chyba tylko dla zabawy) glazurą, graffiti itp.

W pokoju nr. 65 urzędowała starsza siostra.

Podobno w szpitalu było miejsce dla 650 pacjentów. Tylko 1/3 mogła być zajęta. Pozostałe 2/3 czekały na pacjentów, którzy mogli tu trafić z frontu. 

Tego już nie jestem w stanie odczytać.

Izolatka ???

Personel szpitala stanowili najbardziej wykwalifikowani lekarze i pielęgniarki w ówczesnym Związku Radzieckim. Jeżeli był potrzebny specjalista najwyższej próby np: podczas operacji, specjalnym samolotem ściągano go tu w kilka godzin.


Wszystko co przedstawiało jakąkolwiek wartość jak armatura sanitarna czy kaloryfery już dawno zniknęło lub jest zniszczone. Pewnie spora w tym zasługa wszechobecnych złomiarzy.

 Poddasze. Wszystko od parteru po strych zachowane w zaskakująco dobrym stanie, choć oczywiście  generalny remont jest konieczny.





Szyb windy w którym...nie ma windy. Co się z nią stało ? Nie wiadomo.

W jednej z sal ostała się taka oto skrzynia datowana na 1978 rok.


Przez cały ten czas mojego pobytu tutaj, czułem się jakoś nieswojo. Presja by w tym labiryncie trafić do wyjścia robiła swoje. Co prawda nawet gdybym zabłądził to nic wielkiego by się nie stało. Ostatecznie przecież mógłbym wybić szybę w jednym z okien i w ten sposób wydostać się na wolność, ale nie chciałem tego czynić. Przez te wszystkie lata szpital już wystarczająco okaleczono.

 W kolejnym budynku natrafiam na coś, co tylko potwierdza jak luksusowy to był kompleks. Pełnowymiarowy, sportowy basem, w którym od 1993 roku...nadal jest woda - co widać i czuć.

Parę metrów dalej kaplica sądząc po znaku krzyża. Zamknięta na wygięty gwóźdź.

Tu zapewne rodzina zmarłego odmawiała ostatnią modlitwę przed pogrzebem.

Kolejne pomieszczenie kaplicy. Co ciekawe, w przeciwieństwie do innych budynków jakie odwiedziłem - tu panuje "przyjemny chłód" - o ile mogę takiego określenia użyć. Była to swego rodzaju kostnica, wewnątrz (tam w głębi) znajdował się agregat chłodniczy i cztery betonowe blaty na zwłoki. Z racji przeznaczenia budynek musiał posiadać dodatkową izolację cieplną - stąd nawet dziś panuje tu niższa temperatura. 

Charakterystyczna lampa, a raczej to co z niej pozostało. Coś w rodzaju sali operacyjnej tyle, że te operacje nikomu nie ratowały życia. Tu zapewne przeprowadzano sekcje zwłok. Smutne miejsce.

Ostatni czerwonoarmiści wyjechali stąd w 1993 roku. Od tego czasu wszystko popada w ruinę. Za czasów świetności był to jeden z najnowocześniejszych obiektów. Dziś zdemolowane pomieszczenia straszą swoim wyglądem. Wizyta w prosektorium tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że pora już opuścić to ponure miejsce. 


Treść była ciekawa ? Podziel się:
  

11 komentarzy:

  1. Hej, czy tam aby nie ma szkodliwego promieniowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...się okaże, na razie czuję się świetnie :-)

      Usuń
  2. Obejrzałem i przeczytałem z zainteresowaniem, jakie zawsze mi towarzyszy gdy coś pachnie sensacją. Cóż historia się powtarza - przez lata zaniedbaliśmy a nawet doprowadziliśmy do ruiny zabytkowe pałace dolnośląskie co nawet mnie , mieszkańca odległego Lublina bardzo boli. Teraz marnuje się wiele obiektów które pozostały po radzieckiej armii. Jest wiele instytucji prowadzących działalność społeczną na rzecz ludzi biednych, opuszczonych i bezdomnych które nie mają rozwiniętej infrastruktury. Brak jest domów opieki dla ludzi w podeszłym wieku, sierocińców . Takie opuszczone "miasteczko " powinno zostać zagospodarowane a nie rozgrabiane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety większość opuszczonych i zaniedbanych obiektów to własność prywatna. Tak jest i w tym przypadku. Właściciele przez wiele lat nie interesowali się losem szpitala. Teraz postanowili go sprzedać, ale obawiam się, że jest już za późno. O sprzedaży można było myśleć 20 lat temu. Teraz pomimo, że konstrukcja budynku sama w sobie jest zachowana w bardzo dobrym stanie to i tak rzecz jasna wymaga on generalnego remontu. Poniżej link do artykułu o szpitalu.

      http://fakty.lca.pl/legnica,news,48513,Byly_szpital_w_Lasku_Zlotoryjskim_pod_mlotek.html

      Usuń
  3. Bardzo ciekawe miejsce i niesamowite zdjęcia !

    OdpowiedzUsuń
  4. Piszesz o rzekomej ochronie, która otacza opieką szpital. Jest jakiś "oficjalny" zakaz wstępu? Spotkałeś kogoś w środku? Trzeba przechodzić przez jakieś płaty czy mury czy teren jest otwarty? Pytam bo będę w Legnicy na długi weekend...
    Swoją droga patrzę na lotnicze zdjęcie szpitala i może doszukuję się sensacji, ale czy w założeniu szpital nie miał mieć kształtu swastyki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oficjalnie jest zakaz wstępu. Teren jest ogrodzony betonowym murem. Na bramie od strony ulicy Złotoryjskiej widnieje wielki napis: WSTĘP WZBRONIONY. Za bramą jest kanciapa, a w niej ochroniarz. Jak z nim dobrze pogadasz to wpuści. Można próbować też na dziko, przez płot, ale są psy więc nie polecam.
      Co do kształtu swastyki to nic mi o tym nie wiadomo.

      Usuń
  5. Dziękuję za radę. Jest jak mówiłeś ;) Byłem - spędziłem tam 2 godziny i to tylko dlatego, że czas mnie gonił. Teren rewelacyjny! Wyszedłem zachwycony i do dziś pozwala wyobrazić sobie co mogli czuć Rosjanie w 1993 r., a polscy mieszkańcy Legnicy - wcześniej...

    OdpowiedzUsuń
  6. co do winda na którą nie trafiłeś to ona jest tylko tyle że przysypana, na parterze w szybie windy jest pełno gruzu i innych rzeczy, i pod nią jest winda, dla ciekawostki ma kolor różowy w środku i charakterystyczne przyciski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak bardzo się nie zagłębiałem. A co do koloru to by się zgadzało, bo drzwi wejściowe do windy też są różowe od wewnątrz.

      Usuń

Dzięki za komentarz :-)
Uwaga ! Na blogu działa spamowstrzymywacz (spam = linki do stron komercyjnych, komentarze typu "wspaniała stronka, zajrzyj na moją WWW", zaproszenia do udziału w konkursie itp.).